środa, 27 lutego 2013



Cześć. Miałam w sobotę coś tu naskrobać, zaraz po spotkaniu z D, ale za dużo się działo. Do domu wróciła ze mną przyjaciółka, bo mój brat miał organizowane urodziny. Jak na 9-latka miał dość dużo starych gości, w tym nas. Swoją drogą sobota była średnio udana. Ok, może tą pozytywną częścią było spotkanie z D. ale i ono nie mogło do końca być takie piękne, bo przecież byłoby za dobrze. Wyobraźcie sobie jak to jest dostać za nic od jakiejś naćpanej dziewczyny w biały dzień pod centrum handlowym, gdzie przecież kręci się pełno ludzi. Na szczęście policja się tym zajęła, choć oko dalej podbite.
Inna kwestia - macie przyjaciół, na pewno macie. Pomyślcie dlaczego się z nimi przyjaźnicie, kim dla was są, co zrobili, że nie moglibyście bez nich żyć. Teraz wyobraźcie sobie, że NA GADU piszą do was coś takiego -  mam was obu dość, wiec powiem szczerze - zrywam kontakt, chcę mieć wreszcie święty spokój, wiec nie pisz i jak mnie zobaczysz tez nic nie mów, najlepiej zapomnij że ktoś taki istniał, cześć. 
 Cóż, można by pomyśleć, że zrobiłam coś naprawdę strasznego, ale chodzi tu o tę drugą, dokładnie o jego dziewczynę. Ma zakaz utrzymywania znajomości z jakąkolwiek koleżanką, bo jest tak chorobliwie zazdrosna. Napisałam do niego wiadomość w ferie, o koledze, naszym wspólnym znajomym, że jest w mieście i otrzymałam wiadomość zwrotną z jego numeru " Kim jesteś? ". Od razu wiedziałam, że ta mała suka dorwała jego telefon i napisałam, że nieładnie czytać czyjeś wiadomości. Potem powiedziałam, że jestem jego przyjaciółką, a ona odpisała, że M. siedzi obok i mówi, że mnie nie zna. Nie żeby mnie to zabolało, bo wiem dlaczego kłamał, ale potem stwierdziłam, że to bez sensu. W nocy napisałam, że ma się zdecydować którą z nas oszukuje - ją, że nie ma przyjaciółki, czy mnie - że nią jestem. Nie odpisał nic. Dziś, gdy wszedł na gadu, zapytałam czy możemy porozmawiać. Odpowiedź otrzymałam taką. Moglibyście powiedzieć, żebym to olała, miała go gdzieś, jest milion innych znajomych, ale.. za dużo mu zawdzięczam. Mogę szczerze powiedzieć, że dzięki niemu jeszcze tu jestem. Co nie zmienia faktu, że zachował się dziś jak ostatni cham i prostak.

No nic, trzeba się zaraz brać za pracę maturalną, bo sama się nie napisze.

Do... niedługo.